piątek, 2 grudnia 2016

SESJA 101: KIEDY TRACIMY NADCHODZĄCE ŻYCIE. REBT A PORONIENIE


KRÓTKA POWTÓRKA
Nieustannie dochodzą do nas Wasze ciepłe słowa o wsparciu i sile, jaką czerpiecie z naszych
sesji. Zgromadziliśmy ich już ponad setkę, publikujemy nie tak często, jak dawniej, ale chcemy, by projekt autoterapii trwał bez względu na wszystko. Znamy przecież świetnie nasz alfabet, w którym to B, czyli błędne przekonania wpływają na to, co się z nami dzieje (C), nie zaś wydarzenia same w sobie (A). Dzisiejsza sesja dotyczy jednego z trudniejszych wyzwań, przed jakimi czasem stawia nas życie. Straty. Do opowieści o tym, jak radzić sobie w takiej sytuacji po raz kolejny zaprasza nas Joanna Tuyluce, certyfikowana psychoterapeutka REBT, pracująca w Wielkiej Brytanii.

DZISIEJSZA SESJA
Wiele mówi się w mediach o prawie kobiety do przerywania ciąży, zakazie aborcji, poronieniu. Nie słyszałam natomiast zbyt wielu głosów w sprawie pomocy psychologicznej udzielanej kobietom po przebytym poronieniu lub po przerwaniu ciąży. Czy taka pomoc w ogóle jest w Polsce dostępna? Czy kobiety rozważające przerwanie ciąży lub czekające na poronienie samoistne albo zabieg po obumarciu płodu, mają szansę na nieodpłatną rozmowę z psychologiem/specjalistą? Jak poradzić sobie z w tak trudnych sytuacjach, jeśli nie można liczyć na natychmiastowe fachowe wsparcie?Utracie  ciąży/aborcji towarzyszy wiele negatywnych emocji, jest to dla kobiety wydarzenie niezwykle trudne i bolesne (zarówno psychicznie, jak i fizycznie).
Wydarzenia, które postrzegamy jako utratę, uaktywniają – zgodnie z założeniami REBT -dwa podstawowe typy przekonań: zdrowe i niezdrowe.

 Niezdrowe przekonania w przypadku utraty ciąży (przykładowe):
  • Nie zaakceptuję tego co się stało. Rzeczywistość powinna być inna; poronienie/decyzja o przerwaniu ciąży nie powinna mieć miejsca. To nie powinno mnie spotkać. (Przymus
  • To co mnie spotkało (poronienie/decyzja, którą podjęłam) jest okropne  - nie zniosę tego, nie jestem w stanie tego przetrwać. (Niska Tolerancja Frustracji)
  • To co mnie spotkało (poronienie/decyzja, którą podjęłam) jest okropne -  to koniec świata. Moje życie się skończyło. (Tragizowanie/Awfulizing)
  • To co mnie spotkało (poronienie/decyzja, którą podjęłam) świadczy o tym, że jestem złym, bezwartościowym człowiekiem. Jestem potworem, morderczynią (w przypadku usunięcia ciąży). To moja wina, że poroniłam (w przypadku poronienia). (Samokrytyka)
  • Ludzie, którzy oceniają mnie przez pryzmat tego, co mnie spotkało/mojego wyboru, są źli i okrutni z natury. (Krytyka Innych)
  • Świat jest okrutnym, bezdusznym miejscem (Krytyka Świata)
Niezdrowe przekonania w przypadku utraty aktywują niezdrowe negatywne emocje, myśli i zachowania: depresję, poczucie winy, wstyd, niezdrowy gniew (często skierowany na siebie; autoagresję).
Wpadamy w spiralę negatywnych myśli na temat samych siebie i świata. Czujemy, że utknęliśmy w sytuacji bez wyjścia i że już zawsze będziemy się tak czuć. Kobiety, które chciałyby mieć w przyszłości dzieci, zaczynają myśleć, że straciły bezpowrotnie szansę na zostanie matką. Pozbawiają się nadziei, że ich życie wróci kiedykolwiek do normy.


·         Zdrowe przekonania w przypadku doświadczenia utraty ciąży (przykładowe)

  • Chciałabym, aby nie spotkało mnie (utrata ciąży, przerwanie ciąży, ...), ale akceptuję fakt, że to się stało. Akceptuję rzeczywistość taką jaka jest. (Preferencja)
  • To co mnie spotkało (poronienie/decyzja, którą podjęłam) jest bardzo, bardzo trudne i bolesne, ale zniosę to, poradzę sobie. Jestem silna. (Wysoka Tolerancja Frustracji)
  • To co mnie spotkało (poronienie/decyzja, którą podjęłam) jest bardzo, bardzo trudne, ale to nie jest koniec świata, mam jeszcze przed sobą przyszłość (Anty-Tragizowanie/Anti-awfulizing)
  • To co mnie spotkało (poronienie/decyzja, którą podjęłam) nie świadczy o tym, że jestem złym, bezwartościowym człowiekiem. Nie definiuje mnie jako człowieka (tu warto wypisać swoje pozytywne cechy i zachowania) (Samoakceptacja
  • Ludzie, którzy oceniają mnie przez pryzmat tego, co mnie spotkało/mojego wyboru są...ludźmi – czyli są zawodni i bardzo niedoskonali. Nie świadczy to jednak o tym, że są źli z natury. Nienawiść do innych ludzi nie jest dla mnie pomocna. (Akceptacja Innych)
  • Świat bywa okrutnym i bezdusznym miejscem, ale bywa też piękny i dobry. Taka jest rzeczywistość. (Akceptacja Świata)

Zdrowe przekonania w przypadku doświadczenia utraty aktywują zdrowe emocje, myśli i zachowania.: smutek, żal, skruchę, zdrowy, oczyszczający gniew. Umysł nie generuje destrukcyjnych myśli, które nie pozwalają nam wrócić do równowagi psychicznej. Nie mamy poczucia ‘utknięcia’ w przytłaczającym smutku i poczuciu winy. Wiemy, że to co czujemy teraz, nie będzie trwać wiecznie. Jednocześnie pozwalamy sobie na przejście okresu żałoby i na opłakanie straty. Smutek, zdrowy gniew i żal są racjonalną reakcją na tak bolesne wydarzenie, jakim jest utrata ciąży czy decyzja o jej przerwaniu. Warto pozwolić sobie na ich odczuwanie, tak aby po okresie żałoby można było zmotywować się i żyć dalej. 
Porównując wpływ negatywnych i pozytywnych przekonań (w omawianym zagadnieniu) na konsekwencje poznawcze, warto zauważyć jedną, bardzo ważną zależność: zdrowe przekonania, w przeciwieństwie do niezdrowych, pozwalają spojrzeć na rzeczywistość w racjonalny, obiektywny sposób i podnieść się po doświadczonej utracie. Zdrowe przekonania motywują nas do działania i do osiągania zamierzonych celów – jak na przykład posiadanie dziecka w przyszłości.


ZADANIE DOMOWE
Bardzo pomocne jest rozpisanie zdrowych i niezdrowych przekonań, tak aby w pełni uświadomić sobie jak destrukcyjny wpływ na nasze życie mają niezdrowe przekonania i jak pomocne dla nas są ich zdrowe odpowiedniki.  Dobrą metodą jest też prowadzenie dziennika, w którym koncentrujemy się na własnych przekonaniach, emocjach, myślach i zachowaniach związanych z konkretną utratą.
Polecam rozdział dotyczący straty; Jak radzić sobie ze stratą,  znajdujący się w publikacji Windy Drydena ‘Jak radzić sobie z życiowymi wyzwaniami’ (wydawnictwo Jedność). Oto jego fragment:
Kiedy żywisz elastyczne przekonanie co do poniesionej straty, to znaczy że wolałbyś , by ta strata nie miała miejsca, ale nie upierasz się, że tak absolutnie nie powinno być. Jesteś bardziej skłonny zaakceptować to co się stało, że coś lub kogoś straciłeś, niż zaprzeczać temu, że ów fakt miał miejsce, jak byłbyś skłonny, trzymając się sztywnego przekonania co do straty. Owo elastyczne przekonanie pomoże ci przetrwać czas żałoby, zachęcając cię, byś w pełni zdał sobie sprawę z poniesionej straty i oddał się stosownej żałobie. (Dryden W., Jak radzić sobie z życiowymi wyzwaniami. Wydawnictwo Jedność, str. 59)

- Joanna Tuyluce



2 komentarze:

  1. Dzień dobry.
    Ten wpis dał mi sporo do myślenia, stąd komentarz. Może zacznę od rzeczy najprostszej - w szpitalu, w którym znalazłam sie w związku z poronieniem, pomoc psychologiczna była niedostępna. Dokładniej rok czy dwa wcześniej dyrekcja szpitala zrezygnowała z zatrudniania psychologa ze względu na trudną sytuację finansową, co prawdopodobnie jest powszechną praktyką.

    Co do treści wpisu - dziś, ponad dwa lata po poronieniu, jestem w stanie go przeczytać, a nawet szukać w nim rad dla siebie. Rok, a tym bardziej dwa lata temu odebrałabym go bardzo źle. Brakowałoby mi (nadal brakuje!) opisu emocji, które w takim momencie są tak silne, że zdają się wypełniać całą dostępną przestrzeń. Może nie wykluczają myślenia, w tym niezdrowych przekonań, ale już samo dostrzeżenie, że ma się w sobie coś poza emocjami, wymaga sporego wysiłku. We wpisie zaś emocje są ledwie wspomniane, co na mnie sprawia wrażenie braku empatii i w gruncie rzeczy braku zrozumienia, co z kolei bardzo mi utrudnia przyjęcie zawartych w nim rad.

    Nadal razi mnie umieszczenie we "wspólnym worku" poronienia i aborcji - tzn. rozumiem, że są sytuacje kiedy naturalne poronienie nie jest całkiem niepożądane, albo decyzja o aborcji jest podjęta pod naciskiem otoczenia, ale jednak zwykle intencje w tych dwóch sytuacjach są diametralnie różne.
    pozdrawiam
    magbo

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że celem terapii jest wpływanie za pomocą myśli na emocje i zapobieganie wpływaniu odwrotnemu. Ja straciłam chłopaka tj.porzucił mnie po 4 latach, straciłam wielką miłość i pojawiły mi się nieracjonalne myśli, że nigdy nikogo nie pokocham (pokochałam po 5latach kogoś innego, ale pokochałam już inaczej, mądrzej) oraz racjonalne tj.przekonałam samą siebie, że czuję ostry ból jak po operacji ale będzie z każdym dniem malał. Wmawianie sobie, że rozstanie nie boli jest kłamstwem, upieranie się, że ból nie minie jest utwierdzaniem siebie w cierpieniu. A prawda jest po środku czyli boli i kiedyś minie. Dziś też jak sobie przypomnę to jest mi źle ale co to zmienia?

    OdpowiedzUsuń

Pierwszy w Polsce autoterapeutyczny blog oparty na Racjonalno-Emotywnej Terapii Zachowań doktora Alberta Ellisa to w zamierzeniu jego twórców miejsce przyjaznych spotkań. Jesteśmy otwarci na Wasze, drodzy Czytelnicy, komentarze. Pamiętajmy jednak, by nie zawierały treści wobec kogokolwiek obraźliwych. Czekamy także na Wasze pytania. Postaramy się szybko odpowiedzieć:)