czwartek, 12 grudnia 2013

SESJA 80: NADCIĄGA WICHURA. BĘDZIE BARDZO ŹLE

KRÓTKA POWTÓRKA
Po wielu sesjach o procesie zmiany, w minionym tygodniu poruszyliśmy problem lęku społecznego.
Poznaliśmy Martę - młodą kobietę, która niezwykle obawiała się publicznego występowania. Emocje sprawiały, że głos drżał jej jak poluzowana struna, jej dłonie wilgotniały i stawały się lodowate, a policzki oblewał wstydliwy rumieniec. Myśl o tych objawach potęgowała... objawy, upewniając Martę, że wszelkie jej próby skończą się spektakularną porażką. Pamiętacie może najskuteczniejszy sposób wyjścia z błędnego koła? Tak, przecięcie go na wzór Aleksandra Wielkiego, który mając do rozplatania węzeł gordyjski, wyjął miecz i potraktował plątaninę ostrzem. Najlepszy czas na przecięcie błędnego koła jest teraz. Jeśli nie zrobiłeś tego wczoraj, być może było za wcześnie. A po co czekać z tą decyzją do jutra? Pozwól sobie na komfort wyjścia z labiryntu i spróbuj myśleć przeciwnie do sposobu, który sprawiał Ci cierpienie. Nawet jeśli za pierwszym razem nie wyjdzie, każda próba zbliży Cię do sukcesu. A dziś poznaj historię Marii, która mimo zupełnie innych okoliczności doświadczyła, jak Marta, potęgi swoich myśli.

DZISIEJSZA SESJA
W ostatnim tygodniu nad Polską przeszła potężna wichura. Zanim jednak zdążyła zbliżyć się do naszego kraju, media wszczęły alarm, że czeka nas kilka bardzo trudnych dni. I słusznie! W końcu, przezorny zawsze ubezpieczony. Jedna ze stacji radiowych dzień przez zapowiadanym huraganem zajmowała się dolegliwościami, jakie towarzyszą wielu z nas podczas pogodowych anomalii.
Wśród słuchaczek tego programu była Maria, 50-letnia nauczycielka, która po sześciu lekcjach i zebraniu rodziców wróciła do domu z potwornym bólem głowy. Włączyła radio i chcąc chwilę odpocząć, położyła się wygodnie na kanapie. Zamknęła oczy, rozmasowała skronie i cierpliwie czekała na dawkę dobrej, relaksującej muzyki. Minął kwadrans, a żaden utwór nie rozbrzmiał z głośnika. Po serwisie informacyjnym zaczęły się rozmowy. Z synoptykami, psychologami i lekarzem. Pierwsi ostrzegali przed niebezpieczeństwem porywistego wiatru, drudzy przygotowywali słuchaczy na znacznie obniżony nastrój, chandrę, a nawet stan bliski depresji, lekarz zaś tubalnym jak wyrocznia głosem orzekł, że musimy liczyć się z bólami głowy, przechodzącymi nawet w stan migrenowy, brakiem energii, ospałością, bólami pleców, mięśni oraz podenerwowaniem.
Maria, która całe życie była okazem zdrowia, a swoje emocje poddawała drobiazgowej higienie poprzez głośne wyrażanie własnego zdania i rozwiązywanie wszelkich nieporozumień na drodze dialogu, nagle zamarła.
Przypomniała sobie, jak idąc rankiem do pracy, podmuch wiatru nieomal nie strącił z jej głowy kapelusza. „Może tak się zaczynają huragany…” – pomyślała, czując jak serce przyspiesza jej z chwili na chwilę. Zapuściła się w głąb analiz. Sześć lekcji i potworny ból głowy. Nie jest przecież nowicjuszką. Ma za sobą ćwierć wieku pracy w szkole, nie raz miewała i po osiem lekcji, i jeszcze do późna sprawdzała kartkówki i nic a nic jej nie było. A dziś… ból głowy bliski stanowi migrenowemu jak orzekli fachowcy. Zastanawiała się dalej. Z reguły po powrocie do domu odkłada torby i energicznie zaczyna przygotowywać obiad. To zawsze pozwalało jej „zresetować” umysł, zająć się konkretną czynnością i odciąć zupełnie od spędzonego w pracy dnia. Dziś jednak legła na sofie jak kłoda. „Czy zdrowi ludzie tak robią? Raczej nie!” – zawyrokowała. Coś z nią musi być nie w porządku. Brak energii, tak, to apatia. To podręcznikowy przykład apatii. I czy jest jej do śmiechu? Nie? Nie ma ochoty roześmiać się i obdzielać wszystkich ludzi swoją radością? A więc depresja. Tak jak orzekli fachowcy. Maria podniosła się gwałtownie, by zebrać myśli. Uznała, że najlepiej będzie, jeśli po prostu je spisze. W końcu jako belferka ma to we krwi. Od czego by tu zacząć… Migrena, brak energii (apatia), obniżony nastrój (depresja), i… poczuła niespodziewanie lekkie ukłucie w prawej łopatce. Zimny dreszcz przeszedł jej po ciele, oddech przyspieszył, a serce waliło z sekundy na sekundę mocniej. Odłożyła notes. Oparła się powoli na kanapie. Zaczęła powoli oddychać. I gdy poczuła, że rytm serca staje się wyrównany, wróciła do sporządzania katalogu swoich objawów. Ból pleców. „A może to nerwobóle?” – pomyślała, łącząc niespokojny oddech i szybkie bicie serca z ukłuciem w prawej łopatce. „Tak, tak należy zapisać – ból krzyża z towarzyszącymi objawami nerwowymi. Podejrzenie nerwobólu”. Podenerwowanie. Czyż nie o tym wspominał lekarz na antenie radia? Wszystko pasuje jak ulał. A więc wichura.  „Teraz czekać tylko, aż zmiecie mi dach z domu, a fruwające gałęzie powybijają okna”. Na moment przerwała pędzący strumień myśli. Postanowiła wsłuchać się w audycję. Musi być na bieżąco, zwłaszcza że niebezpieczeństwo dopiero nadejdzie. Niecierpliwie czekała na informacje dla mieszkańców Małopolski. I usłyszała… Wichura obejmie północną Polskę, zupełnie spokojni mogą być mieszkańcy województw centralnych i południowych… „Jak to?!” – krzyknęła, jak gdyby spikerzy mieli usłyszeć jej wzburzenie. A więc… to nie… depresja? I nie… apatia? I nie… nerwobóle? Właściwie ból głowy ustąpił nie wiadomo kiedy. A to ukłucie była jednorazowe. I nawet zgłodniała. Wyłączyła radio. I energicznie udała się do kuchni.

ZADANIE DOMOWE
Historia Marii to idealny przykład potęgi naszych myśli. Maria, na co dzień związana z nauką, zupełnie porzuciła racjonalny sposób rozwiązywania problemów. Sposób, którym posługujemy się w pracy nad sobą. Polega on na przyglądaniu się wszelkich zjawiskom z każdej możliwej strony. Na niezadowalaniu się jednoznacznymi sądami i poszukiwaniu drugiej, trzeciej opinii. Na chwilowym wygaszeniu emocji i oddaniu głosu logicznie działającemu rozsądkowi. Zastanówcie się, proszę, w najbliższych dniach, czy i Wam zdarza się przyjmować narzucone lub wmówione sobie bez wcześniejszego namysłu – prawdy za absolutne i nienaruszalne? Jeśli na taką traficie, poddajcie ją pociskom logicznych pytań. I żądajcie twardych dowodów potwierdzających jej słuszność. A gdy takich nie znajdziecie, zróbcie z nimi to, co Maria z radiem w chwili, w której zdała sobie sprawę z myślowej pułapki. Włączcie przycisk off.

3 komentarze:

  1. Super stronka, prześledziłam wszystkie sesje, dały mi wiele do przemyślenia, jednak fajny by było gdyby znalazło się tu rozpracowanie na modalu ABCD konkretnych problemów jak Fobia społeczna czy depresja. Te problemy zostały zaznaczone a gdyby znalazły się w zakładce jako osobne działy? Np. 1. Fobia społeczna 2. Depresja 3. Rozpad związku 4. Mobbing.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za miły komentarz!:) Twój pomysł z zakładkami jest nam bardzo bliski. Już jakiś czas temu rozważaliśmy stworzenie takich osobnych podstronek dla głównych zaburzeń, gdzie umieścilibyśmy też informacje o dostępnej pomocy, wartościowych stronach, instytucjach, stowarzyszeniach, metodach leczenia itd. (Wtedy biogramy Ellisa, Becka i Maultsby'ego przesunęlibyśmy do zakładki "Metoda", by nie było na pasku za dużego tłoku). Obawialiśmy się jednak, że wprowadzi to drobny chaos w dotychczasowej formule bloga. Ale może, by tak nie było? Uważasz, że to nie zaburzyłoby sedna, jakim są coczwartkowe sesje? Bardzo zależy nam na głosie Czytelników, dlatego raz jeszcze wielkie dzięki za Twoją sugestię i czekamy na więcej:)
    Ewelina i Adam

    OdpowiedzUsuń

Pierwszy w Polsce autoterapeutyczny blog oparty na Racjonalno-Emotywnej Terapii Zachowań doktora Alberta Ellisa to w zamierzeniu jego twórców miejsce przyjaznych spotkań. Jesteśmy otwarci na Wasze, drodzy Czytelnicy, komentarze. Pamiętajmy jednak, by nie zawierały treści wobec kogokolwiek obraźliwych. Czekamy także na Wasze pytania. Postaramy się szybko odpowiedzieć:)