czwartek, 3 października 2013

SESJA 70: GDY ZACZYNAMY ŻYĆ WE WŁASNEJ GŁOWIE

KRÓTKA POWTÓRKA
W ostatnim tygodniu naprawdę dużo się działo. 27 września obchodziliśmy 100 rocznicę urodzin doktora Alberta Ellisa, twórcy Racjonalno-Emotywnej Terapii Zachowań (REBT). Z tej okazji na Uniwersytecie Columbia, gdzie Ellis uzyskał stopień doktora, odbyły się uroczystości upamiętniające tę okoliczność z udziałem jego małżonki. Naszą skromną formą uczczenia tej daty była publikacja fragmentu ostatniej książki Ellisa, wydanej już po jego śmierci. Egzemplarz z piękną dedykacją otrzymaliśmy od naszej życzliwej Patronki, doktor Debbie. Piękno metody REBT polega na prostocie - nie ma w niej ciągłego odwoływania się do "makabrycznej" przeszłości i poszukiwania absurdalnych wyjaśnień obecnych przypadłości w nieistotnych historiach sprzed lat. 
REBT zmienia sposób patrzenia na siebie, swoje odczucia i świat, jaki nas otacza, sprowadzając się w istocie do banalnej prawdy, że to nie wydarzenia same w sobie, lecz nasze błędne wyobrażenia na ich temat decydują o tym, jak się czujemy i jakie wiedziemy życie. 

DZISIEJSZA SESJA
Pozostaniemy dziś jeszcze w klimacie wspomnień o doktorze Alu, jak nazywali go znajomi. Być może, Czytelniczko i Czytelniku, pamiętasz, że cenił on niezwykle antycznych stoików, zwłaszcza Epikteta, Senekę i Marka Aureliusza. To słowa tego pierwszego stały się mottem większości jego podręczników:
"Niepokoi nas nie to, co nam się przydarza, lecz nasze myśli o tym, co się przydarza". Brzmi znajomo, prawda? Wczoraj w jednej ze stacji radiowych usłyszałem słowa, które skłoniły mnie do refleksji. Dziennikarka stwierdziła: "Kiedy pogrążamy się w samotności, zaczynamy żyć w swojej głowie. Dlatego tak ważne jest, by wychodzić naprzeciw ludziom i otwierać się na nich". Brzmi jak wers z mądrego podręcznika lub sentencja któregoś z nestorów psychologii. A to tylko fragment wypowiedzi, która padła w kontekście jesiennej chandry. Mieści się jednak w tym zdaniu wielka głębia. Osoby cierpiące na różnego rodzaju zaburzenia depresyjne, pokonując chorobę, wspominają o bezcennym wsparciu, jakim była dla nich obecność kogoś bliskiego, a czasem nawet zamienione z kimś obcym zdanie. Bo kiedy zaczynamy żyć we własnej głowie, łatwo możemy stać się niewolnikami samych siebie. Dlatego potrzebujemy świata, w którym nie jesteśmy samotną wyspą, lecz częścią barwnego archipelagu. Dziś pozwolę sobie przytoczyć fragment dzieła Epikteta pt. "Diatryby", którego tematem jest właśnie wolność:
"Wolnym jest ten, kto żyje tak, jak tego pragnie, kto ani nie podlega przymusowi, ani nie ma żadnych przeszkód, ani nie jest do niczego zmuszany, którego ruch do czynności nie jest przez nic hamowany, którego pragnienia osiągają swój cel i który nie stacza się w kierunku tego, czego wolałby unikać. Ale któż zatem wybrałby życie w błędach? Nikt. Kto wybrałby życie zakłamane, podatne do pomyłek, niesprawiedliwe, przez nic nie temperowane, rozgoryczone? Nikt. Nikt bowiem, kto z własnej woli wybiera życie złe nie może mienić się wolnym. A któż chciałby żyć w smutku, strachu, zawiści, żałości, pragnąc i zawodząc się w swych pragnieniach, usiłując czegoś uniknąć i nie unikając tego? Również nikt. Czyż w takim razie znaleźlibyśmy jakiegoś niegodziwego i złego człeka wolnego od smutku, wolnego od strachu, który nie wpada w coś, czego pragnie uniknąć i nie dostępuje tego, czego pragnie? Nie znajdziemy, a zatem żaden człowiek zły nie może być wolny. Czym zatem jest to, co czyni człowieka wolnym od wszelakich przeszkód i czyni go panem samego siebie? Z pewnością nie czyni takim bogactwo, ani też konsulat, ani namiestnictwo prowincji, ani też władza królewska, ale musi to być coś zupełnie innego. Czym zatem jest ta rzecz, która, gdy piszemy, czyni nas wolnym od zawady i zahamowania? Znajomość wiedzy sztuki pisarskiej. A co w grze na lutni? Wiedza o grze na lutni. Zatem w życiu tą rzeczą jest wiedza o życiu. Czyż, w takim razie, nie masz niczego, co jest w twojej tylko mocy, co zależy tylko od ciebie i nie może być ci zabrane, czy jest w tobie coś takiego? „Nie wiem”. Spójrz na przedmiot, następnie, w ten sposób, przebadaj go. Czy jest jakikolwiek człowiek zdolny do przekonania cię, abyś wyraził zgodę na coś, co jest fałszywe? Nie ma takiego człeka. A zatem w sprawie twierdzeń wolnyś od zawady i przeszkód. „Przyznaję”. Dobrze, a czy istnieje ktoś taki, kto może zmusić cię do tego, abyś wykonał ruch w kierunku rzeczy, do której zbliżyć się nie chcesz? „Istnieje, bo gdy zmusi mnie do tego, grożąc mi śmiercią i kajdanami, zmusi mnie, aby wykonał niechciany ruch”. A jeśli gardzisz śmiercią i kajdanami, czy wciąż może cię zmusić do tego? „Nie”. Czy zatem pogarda śmierci jest aktem twej wolnej woli, czy nie jest? „Jest aktem mej woli”. Czyż w takim razie aktem twej woli będzie pragnienie wykonania ruchu w kierunku danej rzeczy, czy też nie? „Mej własnej woli”. A pragnienie odsunięcia się od danej rzeczy, czyim będzie aktem? Także twoim. „A co wówczas, gdym usiłował iść w kierunku danej rzeczy, a, przypuśćmy, że ktoś mnie powstrzymał”. Jaką część ciebie on powstrzymał? Czy powstrzymał zdolność do zgadzania się na to? „Nie, ale powstrzymał me biedne ciało”. Tak, ale tak może on postąpić i z toczącym się kamieniem. „Zgoda, ale ja już się nie poruszam”. A któż powiedział ci, że chodzenie jest twym aktem wolnym od przeszkód? Powiedziałem jedynie, że wolne od przeszkód jest pragnienie ruchu, ale kiedy zachodzi potrzeba użycia ciała i współpracy umysłu z ciałem, to już dawno temu słyszałeś, że nic z tego nie jest twoją własnością. „I z tym zgadzam się”. A któż może zmusić cię, abyś pragnął tego, czego zaś sobie nie życzysz wcale? „Nikt”. A aby coś zaprojektować, lub mieć na myśli, lub, mówiąc krótko, czynić użytek z tego, co nam się jawi, czy ktoś może cię do tego zmusić? „Nie może, ale może przeszkodzić mi, gdy czegoś pragnę, od otrzymania tego, czego pragnę”. Jeśli pragniesz czegokolwiek, co jest twoją własnością, a jedna z tych rzeczy jest taka, że nikt nie może przeszkodzić ci w jej otrzymaniu, to jak ktoś cię powstrzyma? „Nie powstrzyma mnie, w żaden sposób”. Kto zaś, w takim razie powiedział ci, że ten, kto pożąda rzeczy należących do innego, jest wolny od wszelakiej zawady?"

ZADANIE DOMOWE
Epiktet pisze o wolności decydowania. O świadomości sprawstwa, a więc przekonania o posiadaniu decydującego wpływu na swoje życie. Może to dobre motto do rozpoczęcia zmian, zmierzających do wzięcia odpowiedzialności za to, jak postępujemy, myślimy i czujemy? Wybierz jedną rzecz, która niezmiernie Ci doskwiera i sądzisz, że to winna "innych". Zastanów się, co możesz zrobić, by mieć na nią wpływ? W jaki sposób jesteś w stanie zmienić swój stosunek do niej? Czym jest Twoje poczucie wolności i sprawstwa w tym konkretnym przypadku? I czy naprawdę owi "inni" są wszystkiemu winni?

3 komentarze:

  1. Witam, bardzo ciekawy artykuł, ciekawi mnie temat tego "życia we własnej głowie", chyba mam z tym duży problem, ponieważ nie tylko wyobrażam sobie sytuacje z prawdziwego życia w różnych wariantach, najczęściej najgorszych, ale także wymyślam całkiem nowe życie w ramach ucieczki przed tym rzeczywistym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witamy!
    Zakładanie czarnych scenariuszy albo wyobrażenia o jakichś tragicznych wydarzeniach, które się nie wydarzyły często stają się natrętne, kiedy ich... unikamy i się ich boimy. Wtedy najlepiej bez lęku pomyśleć, że to tylko wytwory naszej wyobraźni i absolutnie nic nie znaczą. Jeśli jednak tego rodzaju obrazy sami tworzymy, może to oznaczać, że przyjmujemy świadomie katastroficzną perspektywę, która może rzutować na to, jak postrzegamy świat (np. jako miejsce niebezpieczne). Warto poddać swoje myśli testowi opisanemu w Sesji 6: http://www.autoterapia.eu/2012/11/sesja-6-zdrowe-myslenie.html#more

    Kiedy przekonamy samych siebie, że dane myśli nie są dla nas pożyteczne i nie mają najmniejszego znaczenia (bo przecież to tylko myśli!:), nasze postrzeganie rzeczywistości może zmienić się na nieco bardziej kolorowe :)

    Serdecznie pozdrawiamy,
    E & A

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.
    Muszę przyznać, że bardzo cieszę się z powstania tej strony, czytam bardzo często sesje staram się w kolejności. Jednak ta sesja zatrzymała mnie na troszkę dłużej gdyż właśnie tak się dzieje, że od jakiegoś czasu "żyję we własnej głowie". Moją słabością jest to że dotyczy to najbliższej mi osoby, tak jak napisał poprzednik wyobrażam sobie sytuacje z życia w czarnych przygnębiających wariantach, doszukuje się potwierdzenia w życiu codziennym. Czasami wystarczy byle iskra by wybuchnąć, strasznie trudno jet nad tym zapanować. Ciężko jest pomyśleć wręcz przekonać samego siebie że to tylko wytwory naszej (mojej) wyobraźni i że w ogóle nic nie znaczą. Wiem ,że mam z tym duży problem, cały czas szukam złotego środka jakby się tu samego siebie odwrócić...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Pierwszy w Polsce autoterapeutyczny blog oparty na Racjonalno-Emotywnej Terapii Zachowań doktora Alberta Ellisa to w zamierzeniu jego twórców miejsce przyjaznych spotkań. Jesteśmy otwarci na Wasze, drodzy Czytelnicy, komentarze. Pamiętajmy jednak, by nie zawierały treści wobec kogokolwiek obraźliwych. Czekamy także na Wasze pytania. Postaramy się szybko odpowiedzieć:)