czwartek, 15 sierpnia 2013

SESJA 63: JESTEŚ NAPRAWDĘ BIEDNY, JEŚLI NA NIĄ CIĘ NIE STAĆ!

KRÓTKA POWTÓRKA
Jak być może zauważyliście, w naszym pasku zakładek zaszły pewne zmiany. Pojawiła się
nowa karta o nazwie "Spis sesji", w której znajdziecie listę wszystkich dotychczasowych artykułów. Wystarczy kliknąć na wybrany tytuł, by przejść do jego treści. W tej samej zakładce zamieściliśmy szczyptę materiałów do pobrania - "Przewodnik dla rozpoczynających autoterapię", "Sesję wprowadzającą", "REBT w schemacie graficznym" oraz "Formularz ABCDE". Pobierajcie śmiało i utrwalajcie w swoim życiu ten skuteczny sposób patrzenia na świat - mówiący, że to nie wydarzenia stanowią problem, ale to, co na ich temat myślimy. Przed tygodniem przytoczyłem fragment opowiadania Johna Cheevera, w którym bohater, przyjęty na nowo do pracy, widzi wszystko w zupełnie innych barwach. Okazuje się, że nawet codzienna droga może ekscytować, pobudzać i cieszyć. Tak, świat zmienia się czasem w sekundę. To jak przekręcenie wajchy w drugą stronę. Trzeba jednak pilnować, by przypadkiem nie wymknęła nam się znowu.

DZISIEJSZA SESJA
Dziś chciałbym opowiedzieć o dniu z życia Julii - świeżo upieczonej pani magister, która dopiero co wkroczyła w dojrzałe, samodzielne życie. Codziennie o 6.50 budzi ją fragment piosenki The Beatles "A day in the life", rozpoczynający się od słów "Woke up, got out of bed!". Szybko przyciska klawiaturę, by celebrować ostatnie 10 minut snu.
Po 9 minutach bowiem Beatlesi znów wzywają na równe nogi, i wtedy już naprawdę nie ma żartów. Zostaje 40 minut na wzięcie prysznica, zjedzenie śniadania, ubranie się, zrobienie makijażu i pogoń za tramwajem. Po Beatlesach rozbrzmiewa szum wody, następnie głośne wirowanie suszarki. Po wyjściu z łazienki, Julia biegnie do kuchni, włącza telewizor i przyrządza naprędce coś do przekąszenia. Kilka minut wpatruje się w ekran machając energicznie łyżką. Potem kończy poranny ceremoniał, by biec w stronę przystanku. W drodze szybko wkłada do uszu słuchawki, by czekanie (lub gonienie) na tramwaj upłynęło jej milej. W tramwaju hałas, szum rozmów, głos informujący o kolejnych stacjach i muzyka, która... która w takich okolicznościach sprawdza się pierwszorzędnie. Pokonując drogę z przystanku do pracy, Julia słucha wciąż ulubionych kawałków. Słuchawki zdejmuje jednocześnie z przekroczeniem progu firmy. W minutę pokonuje schody, by wkrótce znaleźć się w olbrzymiej, przeszklonej hali, gdzie ludzie przypisani do swych boksów, nieustannie... rozmawiają. To dobrze znane call center, w którym Julia pracuje jeszcze od czasu studiów. Jak mówi, mimo że mogłaby poszukać czegoś bardziej ambitnego, to zdążyła się już przyzwyczaić do miejsca i ludzi, których widuje co dnia, dlatego moment szukania innego zajęcia odkłada wciąż na nieokreślone "później". Witając się ze swoją ekipą w biegu, zasiada przed monitorem, nakłada szybko słuchawki i klika pośpiesznie w pierwszy numer z  listy. W oczekiwaniu na odbiór, nuci melodie, których słuchała po drodze...
Po 3 godzinach przychodzi czas zasłużonej przerwy. Julia idzie do dużego pokoju z kuchnią, gdzie cały dzień rytm nadaje jedna z muzycznych stacji na zawieszonym tuż pod sufitem telewizorze wielkości ekranu kinowego. Julia zawsze uważała to za świetne rozwiązanie. Jak powtarza: "Przynajmniej nie ma miejsca na niezręczną ciszę". Po przerwie - powrót do słuchawki. Przedłużanie umów, negocjowanie wyższych stawek, odpowiadanie na pytania, na które nie zna się odpowiedzi etc. Chwilę po godz. 16. Julia opuszcza gmach firmy i słuchając swoich przebojów idzie na przystanek. W domu spędza zaledwie chwilę. Umawia się zwykle z przyjaciółką na obiad, a wieczorem idzie z inną ekipą do klubu, gdzie grają najlepszą muzykę. Kocha gwar nocnego miasta, mogłaby krzyczeć na całe gardło, jak bardzo jest wtedy szczęśliwa. Najgorzej bywa w weekendy. Skrupulatnie, z wyprzedzeniem, planuje każdą godzinę, by nie popaść w stan, który nazwała "niewiedzeniemcozesobązrobić". Na szczęście w pobliżu jest kino i miejsce, gdzie niszowe grupy próbują swych sił na scenie. Wieczorem zaś... robi to samo, co przez resztę tygodnia. W poniedziałek o 6.50 budzą ją Beatlesi i cykl zaczyna się od nowa.
Jeśli po przeczytaniu tego opisu odczuwasz dyskomfort, to właściwa reakcja. Jeśli automatycznie pragniesz chwili spokoju, to widocznie życie Julki nie przypadłoby Ci do gustu. Brakuje w nim bowiem czegoś, czego Julia potwornie się boi, a co mogłoby wzbogacić jej sposób widzenia rzeczywistości o tak ważny dystans. Tym czymś jest cisza. Budzi się z muzyką, idzie spać z muzyką, a w międzyczasie wysłuchuje setek osób, niezadowolonych ze swojej taryfy. To prawdziwy cud, że jej bębenki są jeszcze w całości! Pewnego razu Julia przeczytała zdanie, które zmusiło ją do refleksji. Brzmiało: "Jesteś naprawdę biedny, skoro nie stać cię na chwilę ciszy". Zaczęła głęboko zastanawiać się nad swoim porządkiem dnia. I wyciągnęła z tego namysłu bardzo ważne wnioski.
Cisza bywa bowiem lekiem, zbawieniem, kołysanką, ulgą, bywa twórcza, głęboka, relaksująca, ożywcza. Cisza jest niezbędna do naszej codziennej, życiowej równowagi. Czasem świadomie zagłuszamy ją, nie chcąc pozwolić sobie na moment zadumy. Zdarza się często, że potwornie boimy się tego, co mogłoby się z takiej ciszy narodzić. Jeszcze okazałoby się, że moje życie nie jest takie, jak je wymarzyłem. Albo że moje znajome zamiast mówić - gdakają. Tak, cisza bywa demaskacyjna. Ale czasem taki zimny mentalny prysznic jest darem. 
W psychologii coraz większa popularność zyskują techniki medytacyjne zwane mindfulness. Jest to trenowanie swojej uważności poprzez koncentrację na określonych obiektach lub zjawiskach. Można usiąść w ustronnym miejscu i skupić się na swoim oddechu, jak wpływa i wypływa z naszego ciała. Możemy również spróbować nie myśleć o niczym, a gdy tylko coś pojawi nam się w głowie, starać się to zlekceważyć. Sposobów jest mnóstwo. A najlepszy jest Twój własny przepis na ciszę.

ZADANIE DOMOWE
Pozwól sobie na bezcenny komfort ciszy. Z pewnością Cię na nią stać. Niech trwa kilkadziesiąt sekund lub dłużej - obojętnie. Ważne aby nic nie mąciło wtedy Twej uwagi. Pozwól myślom szybować swobodnie po Twojej głowie. Jeśli chcesz, skoncentruj się na oddechu, jeśli nie - skup się na czymkolwiek lub spróbuj nie myśleć o niczym. Odkryj smak ciszy. Jestem pewien, że jeśli jej raz posmakujesz, będziesz z radością po nią sięgał. I pomyśleć, że od tej słodyczy nie przybywa nam kalorii! :)









5 komentarzy:

  1. Świetny artykuł! Poza terapeutyczną wartością artykuły są pisane tak że zainteresowywują czytelnika ;) A swoją drogą być może uzyskam jakieś wskazówki dotyczące mojego problemu. Mam tzw. "fobie społeczną", powoli robie postępy ale jest jedna rzecz z którą ciężko mi walczyć, mianowicie idąc przez miasto gdy w okół są inne osoby a ja jestem na widoku czuje się spięty, i zaczynam "być świadom" swoich rąk i nóg, nie mam co z nimi zrobić, po chwili mam wrażenie że wszyscy na mnie patrzą bo dziwnie idę i wtedy jest jeszcze gorzej, w efekcie chodzę jak robot ;) Najgorzej jest gdy ja idę a inne osoby stoją (np. na przystanku lub na coś czekają) i wiem że zwrócą na mnie uwagę, wg. mnie ta dolegliwość polega na lęku przed oceną przez innych, być może winny jest też mój lekki perfekcjonizm. Dodam że nie odczuwam takiego czegoś gdy trzymam w ręce np. siatkę lub mam czym zająć ręce. Liczę na pomoc i dzięki za artykuły, są bardzo pomocne!

    OdpowiedzUsuń
  2. ODPOWIEDŹ CZ. 1
    Witaj!
    Dziękujemy za Twój komentarz. Poruszyłeś bardzo ważny i częsty problem, z jakim mnóstwo osób zmaga się opuszczając progi swego domu. Ale wiedz, że najważniejszy krok masz już za sobą – ponieważ trafnie zdołałeś zaobserwować i opisać swój problem. Oczywiście, żadna nasza porada nie jest w stanie zastąpić fachowej tradycyjnej pomocy terapeutycznej, ale zgadzamy się z Albertem Ellisem, że człowiek jest w dużej mierze w stanie pomóc samemu sobie.
    Napisałeś, że robisz postępy – a więc kolejny krok za Tobą. Podjąłeś walkę ze swoim lękiem, a jak pisał św. Augustyn – „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. To zasługuje na naprawdę duży szacunek. Trzecia, bardzo ważna rzecz – to fakt, że dostrzegasz możliwą przyczynę swoich problemów, a więc perfekcjonizm. Mamy więc dostrzeżony i nazwany problem oraz wytypowane możliwe jego źródło. Jesteś bacznym obserwatorem, a to cecha kluczowa w pracy nad samym sobą!
    Jest wiele szkół terapeutycznych i wiele technik służących przezwyciężaniu fobii społecznej. My, z racji praktykowania REBT, zaproponujemy Ci model, o którym piszemy niemal w każdej z naszych sesji:
    A – Aktywujące wydarzenie – pójście do miasta i przebywanie wśród innych ludzi.
    C – to, co Czujesz, myślisz i robisz, a więc konsekwencje - narastające uczucie niepokoju , drżenie rąk i nóg, przyspieszone bicie serca, zimny pot, suchość w gardle, lęk.
    Za to jednak, jak się czujesz, nie odpowiada A, a więc samo wydarzenie, tylko Błędne przekonania na jego temat, tj. B – wyglądam coraz gorzej, inni z pewnością widzą, że się trzęsę, mój chód prezentuje się komicznie, przypominam pijanego, zaraz zemdleję, nie dam rady przejść tego odcinka, to okropny wstyd, tracę panowanie nad sobą i to jest katastrofa!
    Albert Ellis udowodnił, że to, jak cię czujemy i zachowujemy wynika z tego, co o danych okolicznościach czy wydarzeniu myślimy. A takie destrukcyjne myśli, jak te, które opisaliśmy powyżej można rozgonić przy pomocy Dyskusji (etap D w alfabecie REBT).
    Możesz więc sam siebie zapytywać:
    „I co z tego, że stresuje mnie wyjście do miasta?” „Kto powiedział, że wszystko w moim życiu musi odbywać się gładko i przyjemnie?”, „Co z tego, że drżą mi ręce i mam wrażenie, że inni wlepiają we mnie swój wzrok?”, „Czy ja nie wpatruję się niekiedy w ludzi, których wygląd mnie czymś zainteresuje?”, „Jeśli nawet czuję się kiepsko i dygoczą mi dłonie i jeśli nawet inni to dostrzegą i wzbudzi to w nich śmiech, czy to naprawdę katastrofa?”, „Czy naprawdę sądzę, że nawet jeśli ktoś dostrzeże we mnie coś niepokojącego, to zapamięta to na długie lata?”.
    Odpowiedzi wynikające z takiej dysputy nasuną się same! Według REBT tym, co powoduje Twoje objawy jest przekonanie, że one nie powinny w żadnym wypadku Ciebie dopaść. Kiedy jednak potraktujesz je jak gości, których się zwyczajnie lekceważy i nie uznaje za ważnych, zdecydowanie osłabną, aż przestaniesz je zauważać.
    Wspomniałeś, że pomaga Ci, gdy Twoje dłonie zajęte są niesieniem torby. Świetnie! Może więc warto wykorzystać torbę, aranżując mały eksperyment? Na przykład, możesz ustalić ze sobą, że każdego dnia będziesz zabierał ze sobą coraz mniejszy pakunek, aż po jakimś czasie będzie to drobiazg, który mieści się w dłoni. To może być naprawdę ekscytującym osobistym eksperymentem na samym sobie. Warto próbować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomocne mogą także okazać się techniki wyobrażeniowe. Wymagają one jedna wprowadzenia się w stan relaksu. Najlepiej usiąść wygodnie, by ciało mogło pozostać rozluźnione, skupić się na oddechu, a gdy relaks stanie się odczuwalny rozpocząć trening. Na początek możesz wyobrazić sobie, że przejeżdżasz samochodem obok miejsca, w którym znajdując się wśród ludzi poczułeś się naprawdę źle. Zwróć uwagę na swoje odczucia. Czy widok tego miejsca z dystansu, gdy jedziesz w aucie, powoduje Twój lęk? Jeśli nie, idźmy dalej. Wyobraź sobie na przykład, że idziesz ulicą, na której nie ma nikogo prócz Ciebie. Czy symptomy pojawiają się, gdy jesteś w mieście całkiem sam? Zwróć uwagę na to, jak się czujesz. Jeśli i ta sytuacja nie budzi Twojego lęku, zróbmy następny krok. Wyobraź sobie, że widzisz w mieście jedną osobę. I w dodatku odwrócona jest tyłem. Czy w takiej sytuacji doświadczasz drżenia rąk, lekkiej paniki i drętwienia nóg? Jeśli nie, znakomicie. Można pójść dalej i wyobrażać sobie kolejne sytuacje, które drobnymi krokami bez uczucia dyskomfortu pozwolą Ci wyobrazić sobie siebie w centrum miasta.
    Co jeśli jednak już na początku wyobrażeń objawy dają o sobie znać? Trzeba wymyślać sytuacje jeszcze mniej stresujące. Np. zamiast przejechania samochodem obok ulicy, możesz wyobrazić sobie, że widzisz nagranie z monitoringu, a więc nie uczestniczysz bezpośrednio w wydarzeniach. Zamiast wkroczenia na pustą ulicę, możesz wyobrazić sobie, że mijasz z oddali początek tej ulicy i w dodatku jest pusta. Możliwości jest wiele – nasza wyobraźnia daje ich całą nieskończoność.
    Wierzymy, że wytrwała praca nad sobą może przynieść efekty. Jeśli jednak Twoje problemy znacząco zdezorganizują Twoje życie, śmiało wybierz się do lekarza. To żaden wstyd! Niedomagania naszej psychiki są równie ważne jak niedomagania cielesne i nie ma żadnych argumentów, które by stawiały wagę jednych ponad drugimi.
    Życzymy Ci powodzenia w pracy nad sobą! Z pewnością masz do tego potencjał.
    Ewelina i Adam

    (Więcej o technikach wyobrażeniowych możesz znaleźć w rewelacyjnej książce doktora Arnolda Lazarusa „Wyobraźnia w psychoterapii”. Co do terapii REBT polecamy wszystkie książki Alberta Ellisa a zwłaszcza te o charakterze poradnikowym, z opisem technik i ich zastosowania na konkretnych przykładach jak „Głębokie uzdrawianie emocji” czy „Jak zadbać o własne szczęście” ).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za tak obszerną odpowiedź i trafne porady. Mam do Was - ekipy bloga jeszcze jedno pytanie, przepraszam że tak bezpośrednio ale jestem ciekawy że tak się wyrażę "kogo czytam" :) Jaką wyznajecie religię?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszymy się, że nasze porady okazały się trafne:) Jak wielokrotnie pisaliśmy, opieramy autoterapię wyłącznie na naukowych podstawach (czemu daliśmy symboliczny wyraz w adresie z końcówką "scien.eu"). A nauka i religia to dwie odrębne ścieżki. Oczywiście, osobie głęboko wierzącej, wyznawany kult może przynieść ogromne korzyści terapeutyczne, ale to już kwestia indywidualnego usposobienia. Z tej więc racji, że REBT nie korzysta z żadnej tradycji religijnej (co najwyżej z pewnych elementów filozofii), nasza osobista religijność nie odgrywa dla projektu autoterapii najmniejszej roli. Mamy zatem nadzieję, że każdy - wierzący czy niewierzący - znajdzie u nas coś, co pozwoli mu lepiej poznać siebie i efektywniej żyć, czego Tobie oraz wszystkim Czytelnikom z serca życzymy! :)

    OdpowiedzUsuń

Pierwszy w Polsce autoterapeutyczny blog oparty na Racjonalno-Emotywnej Terapii Zachowań doktora Alberta Ellisa to w zamierzeniu jego twórców miejsce przyjaznych spotkań. Jesteśmy otwarci na Wasze, drodzy Czytelnicy, komentarze. Pamiętajmy jednak, by nie zawierały treści wobec kogokolwiek obraźliwych. Czekamy także na Wasze pytania. Postaramy się szybko odpowiedzieć:)