czwartek, 1 listopada 2012

SESJA 4: RECEPTA NA LĘKI

KRÓTKA POWTÓRKA
W poniedziałek pisaliśmy o tym, jak ważna w procesie autoterapii jest bezwarunkowa samoakceptacja. Jest to rodzaj doceniania siebie wyłącznie z tytułu istnienia. Możemy popełniać błędy, podejmować niewłaściwe decyzje, robić rzeczy mało chwalebne, jednak nie zmienia to faktu, że żyjemy tu i teraz i jesteśmy samym sobie winni sympatię wyłącznie z tego podstawowego względu. Rozpracowując rozmaite problemy według alfabetu ABCDE warto pamiętać o niej - bezwarunkowej samoakceptacji.

DZISIEJSZA SESJA
W okresie, w którym Amerykanie przywdziewają kostiumy upiorów i straszydeł, a my wspominamy tych, których z nami już nie ma, warto zastanowić się nad tym, czego się boimy. Szczególnie istotne jest zidentyfikowanie lęków, które uznajemy za mało racjonalne, choć wciąż odczuwamy ich skutki. Proponujemy więc Kodeks Przeciwlękowy, zawierający argumenty kruszące podstawy naszych przerażających wyobrażeń. Jeśli uznacie, że powinien zostać uzupełniony o jakiś paragraf, koniecznie dopiszcie go w komentarzu pod sesją! Oto i nasza propozycja:

  1. Lęki są niczym innym, jak tylko wytworem naszej własnej wyobraźni.
  2. Za utrwalanie naszych lęków odpowiada efekt uczenia się - powtarzane przez długi czas, stają się nawykami.
  3. Trudno w ciągu jednego dnia wyeliminować lęki utrwalane latami. Można jednak w każdej chwili rozpocząć nad nimi prace i sukcesywnie je osłabiać.
  4. Lęki rozłożone na czynniki pierwsze, przestają być straszne.
  5. Nie powinniśmy obwiniać się za istnienie takich czy innych lęków (nawet najbardziej irracjonalnych) - bo czy astmatyk powinien czuć się winny odczuwanych duszności?
  6. Mamy w sobie potencjał decydowania o swoich myślach, czynach i działaniach. Siła zmieniania życia tkwi w nas samych.
  7. Zachowanie wpływa na samopoczucie, a samopoczucie na zachowanie - zachowując się w racjonalny sposób zmieniamy plastyczność mózgu, polepszając swoją kondycję psychiczną.
  8. Nie warto kurczowo, obsesyjnie powracać do budzących lęk wyobrażeń czy wspomnień - nie zmienimy myślami myśli, które już minęły.
  9. Nasze irracjonalne myśli i wyobrażenia nie mają wpływu na rzeczywistość zewnętrzną - są tylko projekcją umysłu, którą można zmienić.
  10. Wprowadzając w życie racjonalne zmiany, nie mamy nic do stracenia poza lękami.
ZADANIE DOMOWE:
Zadanie refleksyjne. Przemyśl głęboko słowa pewnego myśliciela, który 2500 lat temu w Indiach głosił ideał radosnego życia, przekonując: "To ty jesteś swoim mistrzem, bo któż inny miałby nim być". Następnie powróć do Kodeksu Przeciwlękowego ze świadomością, że masz w swoich rękach i głowie siłę zdolną do prawdziwych, pięknych zmian, które wiodą do szczęścia.







5 komentarzy:

  1. Uważam, że ten, kto nie pracuje nad sobą, by się wyzbyć lęków, jest sam sobie winien, że je w ogóle posiada...
    BEATA

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz być bardzo młoda albo miałaś kiepskich wychowawców i dlatego osądzasz i oceniasz bezmyślnie. Wprawdzie to ja cierpię z powodu lęków, ale to ty zasługujesz na współłczucie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy dzięki
    "Uważam, że ten, kto nie pracuje nad sobą, by się wyzbyć lęków, jest sam sobie winien, że je w ogóle posiada..."
    Myślałem nad tym zdaniem i rzeczywiście, to moja wina :(
    Strona świetna otwiera oczy na wiele ważnych kwestii życiowych, myślę że inaczej będę teraz żył.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy dzięki
    "Uważam, że ten, kto nie pracuje nad sobą, by się wyzbyć lęków, jest sam sobie winien, że je w ogóle posiada..."
    Myślałem nad tym zdaniem i rzeczywiście, to moja wina :(
    Strona świetna otwiera oczy na wiele ważnych kwestii życiowych, myślę że inaczej będę teraz żył.

    OdpowiedzUsuń
  5. Beata pisze o winie osób , które nie pracują nad sobą. Wg mnie jest to zbyt pochopna ocena.
    Po pierwsze - aby w ogóle mówić o winie, potrzebna jest ŚWIADOMA, DOBROWOLNA DECYZJA o działaniu czy zaniechaniu. Poza tym musi istnieć realny związek przyczynowo - skutkowy między działaniem, a niepożądanym stanem. Lęki nie poajawiają się dlatego, że ktoś nad nimi nie pracował...
    Poczucie winy związane ze świadomością własnych złych decyzji czy zaniedbań, w rozsądnym natężeniu, takie, które motywuje do pracy nad sobą, naprawienia wyrządzonych szkód, unikania błędów w przyszłości - jest jak najbardziej OK. Ale poczucie winy tam, gdzie nie było przyczynienia się do złego wydarzenia (np. dziecko czuje się winne, że rodzic pije, bo ono takie niegrzeczne, albo rodzic - że pozwolił pójść dziecku do sklepu, a pijany kierowca potrącił je mimo, że przechodziło prawidłowo na pasach) - samo staje się patologią. Bywa patologiczne także wtedy, kiedy wynika z racjonalnych przesłanek, ale zamiast motywować do dobrych działań - wywołuje myślenie "jestem do niczego", "nigdy mi się nie uda", "jestem winny, więc nie zasługuję na pomoc".

    OdpowiedzUsuń

Pierwszy w Polsce autoterapeutyczny blog oparty na Racjonalno-Emotywnej Terapii Zachowań doktora Alberta Ellisa to w zamierzeniu jego twórców miejsce przyjaznych spotkań. Jesteśmy otwarci na Wasze, drodzy Czytelnicy, komentarze. Pamiętajmy jednak, by nie zawierały treści wobec kogokolwiek obraźliwych. Czekamy także na Wasze pytania. Postaramy się szybko odpowiedzieć:)